Ubezpieczenia medyczne i ich rynek w Polsce

dodano: 16-07-2009 - Karol Szczepański

Państwo polskie charakteryzuje się daleko posuniętym upaństwowieniem oraz kolektywizacją tzw. służby zdrowia (już sama frazeologia podpowiada nam wypaczenie tego, co w krajach "normalnych" jest po prostu jednym z wielu sektorów usług).

Centrum niniejszego systemu jest tak zwany Narodowy Fundusz Zdrowia - centralna państwowa instytucja powołana decyzją polityczną w roku 2004 oraz zastępująca tak zwane regionalne kasy chorych (w liczbie szesnastu - gwoli sprawiedliwości należy zaznaczyć, że instytucje te nie były o wiele lepsze jeśli chodzi o efektywność i sprawność działania). Narodowy Fundusz Zdrowia jest rodzajem państwowej przymusowej ubezpieczalni zdrowotnej - większość stosunków pracy rozpoznawanych przez Kodeks Pracy ma wpisane w swoją właściwość przymus odprowadzania tzw. składki na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 9% wynagrodzenia brutto. Ostatnio postulowane jest podwyższenie niniejszego parapodatku do 9,25% (nic nie daje tu działalność instytucji dotujących szpitale takich jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będąca de facto zbierającą dobrowolne podatki - kuriozum w skali świata jest że to, że to co nazywamy działalnością dobroczynną sprowadza się do wyposażania w sprzęt placówek medycznych ‑ pomoc ma służyć ludziom a nie instytucjom). W zamian za to formalnie rzecz biorąc, każdy w ten sposób "ubezpieczony" ma prawo do korzystania ze świadczeń medycznych (w sieci "publicznych" szpitali i przychodni rozsianych po kraju), których wykaz razem z listą ubezpieczonych prowadzony jest przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Każda z usług jest ściśle opisana oraz reglamentowana.
 
Efektem takiej a nie innej struktury rynku usług medycznych jest przede wszystkim jego ogromna nieefektywność. Wyobraźmy sobie sytuację w której musielibyśmy się zapisywać i czekać np. rok aby zakupić na przykład chleb (częstokroć dane badanie czy zabieg jest równie niezbędne czasowo dla ratowania życia co zaspokojenie głodu) - taka sytuacja panuje w wypadku niektórych badań oraz zabiegów.

System ten jest również drogi: licząc średnio, równowartość obowiązkowej składki (której spora część idzie na biurokrację - pamiętajmy, że Narodowy Fundusz Zdrowia jest podobnie jak Poczta Polska czy Polskie Koleje Państwowe przedsięwzięciem "publicznym", a nazywając rzeczy po imieniu: państwowym) przeznaczona na ubezpieczenie prywatne dawałaby ubezpieczenie w wersji ponadstandardowej (między innymi zapewnienie warunków szpitalnych porównywalnych z co najmniej trzygwiazdkowym hotelem - w tym oczywiście własne pomieszczenie szpitalne dla pacjenta). Ponadto osoba ubezpieczona w konkretnej prywatnej instytucji jest jej klientem - jest to istotne zważywszy na to że dla Narodowego Funduszu Zdrowia, placówek opieki zdrowotnej (prościej: szpitali i przychodni) oraz zatrudnionego tam personelu pacjent jest i będzie złem koniecznym.

Kolejnym skutkiem oddania urzędnikom władzy nad tą ważną dziedziną życia obywateli jest panosząca się korupcja - mamy z tym do czynienia zawsze w wypadku ręcznego sterowania jakimkolwiek sektorem gospodarki. Dość przypomnieć, że już pierwszy prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, Aleksander Nauman został zdymisjonowany po ujawnieniu podejrzeń o korupcję.

Efektem dość istotnym są również pewne zmiany oboczne. Państwo zmniejsza wolność obywateli "walcząc" z paleniem papierosów, alkoholem czy narkotykami właśnie ze względu na konieczność dotowania ciągle nierentownych instytucji typu Narodowego Funduszu Zdrowia oraz szpitali. Zagadnienia "bezpiecznego" seksu, przymusowych szczepień ochronnych czy też niebezpiecznych zachowań typu ryzykowna jazda samochodem w normalnym świecie są domeną samych zainteresowanych. Jednakże godząc się na to, aby państwo "dbało" o nasze zdrowie, oddajemy nasze wolności oraz rozmywamy odpowiedzialność za swoje czyny. Skandaliczną pochodną widoczną np. w Holandii jest tak zwana eutanazja, czyli mordowanie osób starych oraz/lub bardzo ciężko chorych. Nie jest to niczym nowym: w III Rzeszy posiadającej rozwinięty system upaństwowionej opieki zdrowotnej argumentem za mordowaniem osób upośledzonych były właśnie koszty opieki nad nimi (na filmach propagandowych właśnie to, a nie kwestie "czystości rasy" rzucało się w oczy).

Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że w Republice Federalnej Niemiec analogiczna składka wynosi już 16%... i postuluje się jej podwyższenie ze względu na poprawę zakresu oraz dostępności usług medycznych. Aby zobaczyć pełniejszy obraz sytuacji, warto wybrać się do szpitali i klinik w zachodniej części kraju (szczególnie prywatnych klinik stomatologicznych oraz chirurgii plastycznej) i zobaczyć, że bardzo wielu ich pacjentów to Niemcy, którzy po prostu nie chcą czekać na wizytę w swojej placówce lub też dany zabieg nie jest refundowany przez niemiecki odpowiednik polskiego Narodowego Funduszu Zdrowia (analogia chyba aż rzuca się w oczy - jasno widać na tym przykładzie, że Polacy nie są narodem z natury niezorganizowanym i skłonnym do korupcji... okazuje się, że system nakazowo-rozdzielczy jest w stanie doprowadzić do patologii w narodach na pierwszy rzut oka wysoce praworządnych i zorganizowanych).

Pewnym nie tyle światełkiem w tunelu, co raczej normalnym zachowaniem rynku jest tworzenie struktur prywatnych w odpowiedzi na państwową nieudolność. Obok gęstniejącej sieci szpitali i przychodni prywatnych powstają prywatne (prasa raczy nas częściej rozmydlającym określeniem "niepubliczne") ubezpieczalnie, w których za zazwyczaj killkusetzłotową stawkę miesięczną można stać się klientem płacącym i co za tym idzie wymagającym, a nie petentem błagającym o przeprowadzenie danej procedury medycznej.

Należy tu zwrócić uwagę, że ubezpieczenia te są zazwyczaj podzielone na pakiety silnie zróżnicowane pod względem ceny oraz zakresu usług refundowanych. Bardzo częstą jest sytuacja w której przedsiębiorstwa (głównie korporacje, chociaż trend ten przenosi się również na mniejsze firmy) negocjują z prywatnymi ubezpieczalniami zniżki przy pakietach grupowych. Jest to sprawdzony choćby w Stanach Zjednoczonych sposób na motywowanie pracowników.
Mimo to żal o pobierane przymusowo państwowe "składki zdrowotne" i niemożność wystąpienia z patologicznego systemu "publicznego" pozostaje...



Brak komentarzy

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...